Widmowa Kałamarnica

Skażonym plotkami tuszem napisano: pewna bogini była widziana w Tricksterville w niecodziennym towarzystwie! Dobrze znany nam wszystkim wampir znalazł podobno nową znajomość i to całkiem skandaliczną, jeśli wiecie, co mam na myśli!

Z ostatniej chwili:

Czarodziejscy graficiarze znowu atakują. Na ścianach budynków Noon River pojawia się coraz więcej malunków, niemożliwych do zmycia zwykłymi chemicznymi płynami, ponieważ tworzone są z użyciem zaklęć. Organy władzy zalecają zaprzestanie tego działania – w przeciwnym razie będą zmuszeni sięgnąć po odpowiednie środki, aby złapać rzezimieszków.

Postać miesiąca

Postacią miesiąca Z zostaje X!

wtorek, 4 lipca 2023

"It’s those small moments on stage that are really special."

 

9 / 30
17 / 100
38 / 100
3 / 100



Ciekawostki

 Przeklęta Karoca nie pojawiła się w jego życiu przypadkiem (ale on tak zawsze będzie twierdzić, gdy ktoś go o to wprost zapyta). Od samego początku była zaprzężona w czworo karych rumaków o paszczach pełnych kłów zamiast zwykłych końskich zębów i oczach żarzących się płomieniami. Te bestie ciągnęły niegdyś dla pewnego dullahana, którego Caedmon miał (przykrą) przyjemność spotkać, wydawałoby się, że tylko po to, aby wyzwać go na pojedynek. Stawka była tak samo jasna jak ostateczna; wszystko albo nic (tak naprawdę chodziło o duszę, ale Wagner upierał się, że już jej nie posiada, o co wykłócał się z nim bezgłowy jegomość). Na nieszczęście dla irlandzkiego rzezimieszka, austriacki krwiopijca okazał się o wiele bardziej doświadczony w fechtunku (w końcu więcej walczył i ćwiczył niż polował w przeciwieństwie do pokonanego). W ten oto sposób, nie poznawszy nawet imienia swojego demonicznego przeciwnika, Caedmon wszedł w posiadanie całego tego Słodkiego Przekleństwa, jak to on lubi określać.

  Poza tym przez całe to zamieszanie związane z bitwą, oboje zapomnieli o dość istotnej kwestii, jaką było chociażby zapytanie się o zdanie samych koni, ponieważ:

1) Potwory te doskonale rozumieją każdy wypowiadany do nich język.

2) Nie lubią zmieniać właściciela.

3) Stanowią najbardziej pamiętliwych przedstawicieli koniowatych w ich skromnych dziejach (nadal nie spisanych przez nikogo, właściwie tylko chyba przekazywanych w stajniach). 

  Co prawda, umiejętność rozumowania języków nie przekłada się na możliwość ich wypowiadania, ale w przypadku tej upiornej czwórki kompletnie nie jest to potrzebne - od razu (nawet złożone) odpowiedzi można zaobserwować w ich zachowaniu. 

  Dlatego też kompletnie się go nie słuchały, a podróże ciężko nazwać podróżami, w końcu to one decydowały, dokąd poniosą wampira. Momentem przełomowym, a także scalającym więzi okazało się poczucie głodu, a w efekcie pierwsze wspólne pożywianie się jeleniną przy świetle księżyca w pełni. O świcie Caedmon zaproponował nowym znajomym śniadanie z jajecznicą i bekonem, czym kupił tymczasowo końską cierpliwość. Następne trasy opłacane (najlepiej ciepłymi, dobrze doprawionymi) posiłkami odbywały się w zgodzie i braterstwie, jakiej sam dullahan nie był w stanie uzyskać (ale Wagner nigdy się o tym nie dowie, bo nie ma jak). Bat został zawieszony na swoim miejscu obok stołka. Od kilkuset lat nigdy więcej nie był ani razu użyty, albowiem Erde (niem.: ziemia), Welle (niem. fala), Lela (niem. czarna piękność) i Neva (niem.: liderka) wykonywały swoją codzienną pracę w oparciu o instrukcje ich nowego woźnicy.



Autorstwo: Duckling Tea Donut™#0380
Caedmon Lazarius Wagner
Wampir, 425 lat
Orientacja: Heteroseksualna
Data urodzenia: 1.06
Partner/ka: -
Pochodzenie: Ziemia, Austria
Miejsce zamieszkania: Brak

  Upływ czasu odcisnął na nim swoje piętno, ale mimo wszystko nigdy nie zgniótł go ani nie przemienił całkowicie w kogoś innego. Caedmon okazał się znacznie bardziej uparty oraz wytrzymały niż przewidywał. W tej wytrwałości mężczyzna przypomina wyrwany z całości moment zjawiska przyrodniczego. Jegomość jest tak samo nocną burzą pełną smolistych, ciężkich chmur, jak siekającym deszczem, aby na samym końcu o świcie osnuć wszystko we mgle. Bo choć wielu często o tym zapomina w jego obecności, to nadal pod tą nadnaturalną powłoką jest tym samym człowiekiem urodzonym w innym świecie, w odległych oraz zapomnianych czasach, w okolicznościach znacznie mniej istotnych, właściwie drugorzędnych. 

  W jego oczach od zawsze błyska niekończący się pokaz piorunów...

  Nadal mówi nieco archaicznym językiem, a wypowiada go dziwnym akcentem, już nic sensownego nie przypominającym, za to nadal tak samo twardym, wręcz skandalicznie wyraźnym. Nie wypowiada słów płynnie, raczej z wolna wszystkie potrzebne części podkreśla. Dzięki temu można nadążyć za zmieniającą się mimiką twarzy, jaką mówi więcej niż samymi wyrazami. Jeszcze bardziej wampir rzuca wymownymi spojrzeniami, jakby chciał w nich zawrzeć niewerbalne wiadomości pełne rozmaitych wywodów, skarg, zażaleń czy też pochwał. Stanowi to pozostałość po czasach, w których nadmierna szczerość mogła skończyć się w najlepszym wypadku plotkami służby. Jako były szlachcic tak samo wampirzy jak i ludzki, Caedmon zdaje sobie sprawę z wagi niuansów w swoim zachowaniu, dlatego nie pozwala sobie na zbytnią wylewność, niedobrane żarty lub brak kurtuazji względem kobiet. O ich uwagę zabiega czasami wręcz niezauważalnie, za to jakże skutecznie. Wagner nie opiera się wówczas na swojej urodzie, jaką osobiście uważa za odpowiednio wyrafinowaną, ale na dostrzeżeniu swojej rozmówczyni pod chcianym przez nią kątem. Kobiety przez setki lat były niedoceniane oraz spychane na drugi tor, co było dla niego od samego początku tak samo niesprawiedliwe co głupie. Dlatego też Caedmon uwielbia dokonywać infiltracji, aby móc swobodnie dobierać tematy, doceniać, zdobywać stopniowo zaufanie swojej przyszłej kochanki, a przecież jeśli bardzo się postara, to może w końcu zawrócić w głowie każdej napotkanej niewieście.

  ...i kiedy uderza stopami o ziemię, to jego serce wybija rytm grzmotów.

  Można by więc łatwo i mało poetycko uznać go za zdradzieckiego kobieciarza, co przebiera w damach jak w rękawiczkach.. Nie zmieniły tego setki lat w różnych warunkach, więc Lazarius Wagner jest pewien braku możliwości zakochiwania się, czy też kochania z całego serca. Byłoby dużo gorzej gdyby nagle okazało się coś zupełnie sprzecznego z tą tezą, waląc doszczętnie niezgrabny, dość chwiejny domek z kart, który zdołał ułożyć do tej pory. Ale Caedmon udaje, że taki scenariusz nie istnieje, żyjąc z dnia na dzień w coraz to innych miejscach, które przynoszą mu zyski w zależności od sezonu, świąt czy ogólnych potrzeb podróży szerszej klienteli. 

  I to nie jest tak, iż wampir nie wierzy w miłość. Już ją widział w wielu miejscach, także w oczach kobiet, które niejednokrotnie musiał przez to opuścić. Ciężko więc nie wierzyć w coś, co jednak istnieje, a co więcej: uparcie próbuje wepchnąć się do twojego życia drzwiami i oknami. Tłamsił, udawał, a nawet w niektórych przypadkach kłamał na siłę, wbrew wszystkiemu, byle żeby móc uciec do tego prostego życia składającego się na ciągłą podróż. Właściwie to nie szukał przebaczenia ani nie czytał listów od tych, które za sobą pozostawił. Stara się nawet o nich nie myśleć, co czasami jest ciężkie, bo samotność mu coraz częściej doskwiera czy tego chce czy nie.

  To właśnie z powodu tej samotności jeszcze w ogóle zagaduje do innych, co bywa bardzo pozytywne dla jego psychiki. W takich właśnie sytuacjach jednak dalej prowadzi grę pozorów - nigdy nie pozwala poznać się do końca, znać każdej swojej słabości oraz wzmocnienia. Każdą napotkaną osobę, którą polubi, traktuje bardzo życzliwie, ale cały czas utrzymuje bezpieczny dystans, którego nie pozwala nikomu przekroczyć prócz członkom rodziny. Łatwo zapamiętuje czyjeś imiona, preferencje. Caedmon zaskakuje biegłością i dokładnością detali, a robi to z lekkością godną piórka.

 To co pierwsze rzuca się w oczy, to specyficzny strój wampira, jaki do niczego tak do końca nie pasuje. Caedmon posiada bardzo cienką i niewidoczną wręcz zbroję kuloodporną pod specjalnie wyszytymi elastycznymi tkaninami z dodatkiem zaklęć umożliwiających wykonywanie skomplikowanych akrobacji. Sama zbroja jest tak samo zapełniona magicznymi znakami. Na pozór niezbyt wysoki na metr siedemdziesiąt dziewięć mężczyzna w bardzo zdobnym fraku o barwie ciemnego szkarłatu... Co w każdej chwili może sięgnąć za pas, by wydobyć różowego glocka-18 o kalibrze 9 milimetrów. Te dwa sprzeczne obrazy - eleganta, a jednocześnie najemnika - scalają się ze sobą, tworząc coś na rodzaj jedności. Wydawałoby się więc, że w ramach unowocześnienia jegomość pożegnał się raz na zawsze z towarzystwem broni białej; nic bardziej mylnego! Równie magiczna co przeklęta szabla dalej znajduje się na jego lewym boku, by mógł swobodnie złapać ją prawą dłonią. 

  Co do dłoni, to dalej tak jak w Austrii, nosi odpowiednie rękawiczki dobrane do pory roku, pogody, a czasem także nastroju. W ciągu całego miesiąca potrafi założyć każdego dnia inne, co ostatnio dzieje się coraz rzadziej z rozmaitych względów. Podobnie sprawa ma się z kolekcją żabotów, broszek, chusteczek z wyszytymi inicjałami ze złotych nici, mankietów, a także kilku już pozostałych mu kapeluszy. W nakryciach głowy Caedmon chodzi najrzadziej, więc pożegnanie się z nimi stanowiło dla niego najmniejszą udrękę, ale dalej ją posiadał - przypominała mu o utracie statusu arystokraty, tych wspaniałych czasów bycia wampirzym szlachcicem z ogromem ziemi nadanych mu przez koronę. Najbardziej brakuje mu bali, dlatego czasami wprasza się na te wydawane przez przedstawicieli innych ras, po czym udaje takową rasę. Najłatwiej mu się wtopić w tło ludzkie, bo dalej w głębi serca uważa się za jednego z nich i potrafi zachowywać się jak człowiek. Niestety, jest dla niego to najbardziej niebezpieczna rozrywka, ale takie poświęcenie uważa za naturalne, skoro inaczej te wszystkie skórzane buty zmarnują się w skrzyniach podróżniczych!

  Czegoś takiego nie mógłby przeżyć...

  Wampir najbardziej lubuje się w maskaradach, gdyż podczas nich może sobie pozwolić na więcej w każdej kwestii. Przesada w bogactwie, uroku czy alkoholu to idealne przykrywki dla jego drapieżnej natury. Poza tym czuje się w trakcie takich wydarzeń najbardziej naturalnie i pewnie, można więc śmiało przyznać, iż wtedy nieco też zmienia się jego mowa ciała. Caedmon zakłada sygnety do jakich tęskni najbardziej. Przez ostrożność w sprawie łowców mniej lub bardzie pilnie ścigających ostatki wampirzych rodów, sygnety te zakłada tylko raz do roku, a stanowią je trzy złote pierścienie o różnych kamieniach szlachetnych; podniszczonym szafirze, rodowym szmaragdzie i królewskim rubinie. Wszystkie te elementy biżuterii mają własne historie, o jakich nie opowiedział na głos nikomu.

  Równie ciężko jest mu się pogodzić z brakiem możliwości sprawdzania godziny na starym, złotym zegarku kieszonkowym, jaki stanowi też puzderko z czarno białymi zdjęciami jego rodzeństwa. Czynność ta przyciąga uwagę ciekawskich gapiów w nowocześniejszych państwach, a przecież przyzwyczajenie do tego sposobu pozostaje już na dobre, zatem wampir musiał się odzwyczaić od tego, po czym zaakceptować świecący się ekran smartfonu z czterema cyferkami w górnej części ekranu. W tych czasach niewielu już używa staroświeckich czasomierzy i jest coraz mniej zegarmistrzów, zatem Caedmon bardzo dyskretnie, w mroku nocy, udaje się do zaprzyjaźnionego mistrza w tym fachu. Starzec nie pyta go o mijający czas, choć bezbłędnie już zauważył, iż ten się go ima. Na pięknym obliczu nie rysują się zmarszczki, a rdzawo-brązowe włosy nigdy nie siwieją tak jak tego zgarbionego jegomościa, niegdyś bruneta. Wampir obserwuje jego ruchy, ucząc się na przyszłość, by po śmierci tego niezwykłego przyjaciela móc się tym samodzielnie zająć. W zasadzie już by mógł, ale ciągnie go do śmiertelnego towarzystwa Ebenezera Dadsona. Przy blasku lampek naftowych oboje spędzają czas w najlepsze, a zegarmistrz nie zwraca uwagi na chłopięcą ciekawość Caedmona, nawet gdy ten coś zrzuci lub zadrapie przez przypadek. 

  Masz filigranowe palce! Byłby z ciebie wyśmienity nie tylko rzemieślnik zajmujący się naprawą zegarów, ale też złotnik. Myślałeś nad czymś takim, chłopcze?

  Caedmon nigdy na to nie odpowiedział, ale Ebenezerowi nie sprawiło to przykrości. Sam dobrze wiedział, że tak.

Prowadzący: Duckling Tea Donut™#0380
Rodzina
Zawód
Historia
Powiązania
Wzmocnienia
Słabości
Moc
Odznaki
Statystyka
Dodatki


Caelan Edmund Wagner - ludzki ojciec
Madeline Wagner - ludzka matka
Octavius Dorian Wagner - starszy brat, także zamieniony w wampira
Ravette Celeste Wagner - młodsza siostra; pół krwi elfka i ludzka kobieta, która później została zamieniona w wampirzycę. Jej ojcem jest elf Louis von Zafler

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz